Północ Półwyspu Pazura

Zachodnia część Piaskowych Kolosów wygląda prawie tak samo jak wschodnia, z jedną widoczną na pierwszy rzut oka różnicą – jest w nich pełno dziur, które wykonał Al Bull Wo, wielki demoniczny robak, który przybył tu dość niedawno przez jeden z portali do Tris. Wyniszczył on miejscową faunę oraz florę, przy okazji przyozdabiając okolicę swoim guanem, którego to lepiej oparów nie wdychać, gdyż ma mocno halucynogenne właściwości.

Jeśli spojrzysz na południe stąd, gdzieś na na ostatnich szczytach znajdują się farmy Iktomisów – pająkopodobnych, niedużych kreatur. Mimo tego, że są dobrze karmione ciągle rozpościerają swoje sieci pomiędzy skałami, które zbierane są przez hodowców. Nici z tych sieci są idealne do wytwarzania lekkich zbroi lub innych rzeczy które wymagają dużej wytrzymałości i lekkości.

Dość tych opowiadań, już świta. Musimy przeprawić się przez Las Cieni przed zmrokiem. Szwędacze szukające dla siebie nowego ciała do zasiedlenia błąkające się po nocach nie są tu jedynym zagrożeniem. Pozostają jeszcze różne odmiany znanych zwierząt, niby normalnych, jednak piekielnie niebezpiecznych – zwykła sarna potrafi mieć paszczę wypełnioną zębami większymi niż u rekina i chętnie rzuca się na wszystko co zobaczy. Jakby tego było mało w centrum lasu znajduje się cmentarzysko kapłanów pewnego starego kultu na którego środku stoi mauzoleum. Niewiele o nim wiadomo, bo nie znam nikogo żywego, kto by stamtąd powrócił aby opowiedzieć o tym co widział. Ludzie jednak mówią, że wypełnione jest pułapkami a po korytarzach kręcą się wampiry oraz inne poczwary. Podobno jest to siedziba Emmanuela – pierwszego wampira, pogromcy Helliusa.

Udało nam się przebyć las na czas. Słońce zaczyna już się chować za horyzont, a przed nami rozpościera się Afa. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc – bogate, ale nie na tyle aby zepsuć mieszkających tu ludzi. Miasto położne jest w wyrwie w Czarnych Klifach, w miejscu, gdzie ląd dość łagodnie schodzi do wody… o ile można to powiedzieć o zboczu o nachyleniu około 25 stopni. Miejsce to kwitnie dzięki handlowi, gdyż leży na szlaku pomiędzy Wspólnym Portem, Gniazdem, Inferium a nowo powstającym Węzłem. Dodatkowym impulsem do rozwoju jest stacjonująca tu flota spod bandery pazura. Stacjonujący tu żołnierze pełnią przy okazji funkcję policji szybko pacyfikując zbójeckie wybryki. Przenocujemy w mojej ulubionej tawernie, którą prowadzi mój dawny przyjaciel Byrpheros. W dalszą drogę ruszymy jutro.

Nie bierz dużo zapasów, nasz kolejny cel – Rumblor nie jest daleko, a po drodze odwiedzimy jeszcze mojego dawnego przyjaciela. Ciesz się widokiem jaki rozpościera się z Czarnych Klifów, ale staraj się nie patrzeć w dół, łatwo tu o zawrót głowy i upadek z kilkudziesięciu metrów na ostre jak brzytwa bazaltowe skały. Lepiej patrz w górę, a może będziesz miał okazję aby dostrzec jakaś maszynę latającą, które konstruowane są w kilku jaskiniach tu na Lini Pazura. Zostań tu, ja podejdę do chaty mojego przyjaciela… hmm… to znaczy kiedyś był moim przyjacielem, teraz jedynie zaglądam do niego od czasu do czasu, bo zwyczajnie pomieszały mu się zmysły. Nazywa się księciem Mekunem i twierdzi, że walczył z przybyszami z gwiazd, którzy wyglądali jak dzikie świnie. Dam mu ten flakon z lekarstwem i wracam.

Stąd już tylko rzut kamieniem do Rumbloru. Jest to dość specyficzne miejsce. Nie ma tu nikogo w wieku powyżej trzydziestu lat. Podobno ma to związek z chorobą, która dotyka jedynie mieszkańców tego miejsca, ale słyszałem też o tym, że wszyscy, którzy tu są należą do kultu z jednego z prademonów, a wszyscy starsi mieszkańcy oddają mu swoje życie. W związku z tym, że nie ma tu kto przekazywać wiedzy nowym pokoleniom osada nie rozwija się najlepiej, znajduje się tu jedynie mały tartak, przetwórnia rud, które wydobywane są we wielu małych kopalniach na Linii Pazura oraz faktoria, która wstępnie obrabia sieci pozyskiwane z Iktomisów. Musimy zabrać trochę wody, przed nami przeprawa przez kolejną pustynię.

Share Button