Zielone Morze

Brama Wielkiego Muru za nami, a przed nami Zielone Morze, a dokładniej to, co z niego pozostało. Wspominałem już chyba, że Zielone może jeszcze nie tak dawno rozciągało się aż do Zatoki Strażników. Później nastąpiła Eksplozja Gór w czasie której duża część północnych krain znalazła się pod wodą, a trzy zjednoczone królestwa postanowiły odgrodzić się murem od nadciągających imigrantów przecinając Zielone Morze. Północna jego część zachowała swoją starą nazwę, a południową przemianowano na Miodowe Pola. Tereny te należą do kraju zwanego Baste Ferie, którego stolica – Żółta Warownia leży nad rzeką Komolerią, która to rzeka wyznacza północny kraniec Zielonego Morza. Jest to…. hmmm… chyba raczej była bardzo spokojna i malownicza kraina. Niestety jej równiny ostatnio nachodzą przeróżne klęski.

Zacząć chyba wypada od żywiołaków ognia. Szmuglerzy, którzy zostali odcięci murem od swoich klientów, a przy okazji chcący trzymać się z dala od ciekawskich oczu strażników zaczęli szukać łatwego przejścia na drugą stronę. Wynajęli więc kilku krasnoludów, aby ci wykopali kilka tuneli, które miałyby biegnąć pod murem. Oczywiście patrole z Pandory po jakimś czasie odnajdywały wyjścia z tuneli, a następnie wysadzały je w powietrze, zalewały wodą lub zasypywały, co wymuszało budowę nowych przejść. Ostatnio zdarzył się jednak wypadek. Podczas wykopów górnicy natrafili na komorę magmową, która zamieszkana była przez żywiołaki ognia. Te widząc w tym szansę na wolność szybko wyruszyły ku powierzchni paląc okolicę. Wyczuły też, że kilka mil na wschód znajduje się szyb naftowy, który byłby dla nich świetnym źródłem energii. Oczywistym jest, że Baste Ferie nie mogło pozwolić aby niszczycielskie żywiołaki robiły na ich ich ziemiach co im się tylko spodoba. Do walki z nimi zaangażowano kompanię kopaczy, którą ściągnięto tu z Wielkiego Jaru w celu wykopania kanału mającego zalać tunel z którego pochodzą żywiołaki. Dodatkowo ziemie na zachód od drogi prowadzącej od Miasta Łapaczy zaorano aby utrudnić przemieszczanie się ognia. Zatrudniono też pięciu magów wody, aby aktywnie walczyli z żywiołakami rzucając odpowiednie zaklęcia. Niestety sytuacja wydaje się być dość paskudna. Ani żywiołakom nie udaje się przejść dalej, ani całej reszcie zdusić panoszących się tu Ogniołaków.

Nieco dalej na północ od tego całego zgiełku znajduje się Miasto Łapaczy. Jest to bardzo świeża osada, która swoje istnienie zaczynała jako obóz łowców niewolników. Biznes ten jednak dostarczał takich dochodów, że miejsce to szybko przekształciło się w prężne miasto. Tutejsi “biznesmenie” parają się głównie polowaniem na imigrantów, których nie było stać na opłacenie przejścia przez Mur, a następnie odsprzedawanie ich głównie na Półwyspie Pazura lub Nowej Szansie. Początki tej osady były dość burzliwe, gdyż osada łowców niewolników była w niesmak włodarzom z Żółtej Warowni, jednak pieniądze robią swoje. W zamian za daninę miasto prosperuje nie niepokojone przez nikogo. Jedynie okazyjnie przypałęta się jakiś przeciwnik niewolnictwa, obrońca wolności, lub inny wariat, który szybko sam ląduje w dybach. Całe miasto rozbudowało się dookoła wielkiego centralnego rynku na którym co tydzień urządza się targ żywym towarem. W okolicy centrum leżą też siedziby trzech głównych klanów, które zarządzają biznesem. Poza tym uraczymy tu tego co i w wielu innych podobnych miastach – burdele i karczmy. Ciekawostką jest tu dobrze wyposażony szpital, który głównie zajmuje się badaniem niewolników oraz sprawdzaniu ich przydatności.

Na wschód od Miasta Łapaczy znajduje się szyb naftowy wraz niedużą rafinerią, która przetwarza wydobytą ropę, która sprzedawana jest głównie na daleką północ, gdzie zasila maszyny oraz oświetla miasta. Dalej na wschód nie będziemy iść, tam swój początek ma Wielka Puszcza Sama. Zabiorę Cię tam innym razem.

Wróćmy na zachód i mińmy Miasto Łapaczy oraz kanał, którym ma popłynąć woda na pohybel żywiołakom, a dotrzemy do obozu o przeznaczeniu militarno-naukowym. Zgromadzone tu ciężkie maszyny oraz naukowcy mają pomagać w badaniu Anomalii, a wojsko jest tu oficjalnie na wszelki wypadek, dla ochrony. Plotka jednak głosi, że za pośrednictwem wiru można w szybki sposób wytworzyć portal do dowolnego miejsca w dowolnym świecie. Cholera jednak wie, co tak naprawdę się tam dzieje, nie dopuszczają tam nikogo postronnego.Anomalia

Dalej na zachód znajdują się już tylko las dębowy o uroczej i jakże pełnej polotu nazwie: Dęby. Nie jest to nazbyt ciekawe miejsce, ot zwyczajnie pełno wiewiórek.

Jak już chyba wspominałem… psia mać! Pamięć już mnie zawodzi. W każdym razie powiem jeszcze raz. Północną granicę Zielonego Morza wyznacza Komoleria. Jest to bardzo leniwa rzeka. Swoje źródło ma przy gejzerach, tuż na skraju Wielkiej Puszczy. Jej górna część pełna jest ryb, jednak za miejscem połączenia z Klarą jej wody śmierdzą tak bardzo, że zwierzęta trzymają się od niej z daleka. Nie radzę Ci też z niej pić. Pełno w niej rtęci oraz siarki. Tak… to właśnie stąd Żółta Warownia wzięła są barwę.

Zbierajmy się. Jeśli nie zdążymy przed zmrokiem, będziemy musieli nocować tu, w polu. Most przy Żółtej Warowni jest podnoszony na noc. Chodź już…

Share Button