Game Jam w WSF – sobota

Zawsze o czymś zapominam…
Nie wspomniałem o świetnej oprawie muzycznej, która towarzyszyła wszystkim uczestnikom w piątek. Byłem cholernie miło zaskoczony słysząc na przykład soundtrack z Diablo.
Tyle w sprawie piątku.

Teraz powiem wam o tym, co działo się w sobotę.

Już na wejściu dostrzegłem coś ciekawego. Baśka siedział i zbijał coś z kartonów od pizzy, gumek recepturek i prezerwatyw. Okazało się, że będzie to kontroler do ich gry, która ma polegać na piciu piwa na czas. Wszystkie te kartony miały sprawić, że butelki się nie będą przewracać. Pomysł spodobał mi się bardzo. Mam nadzieję, że uda mi się przetestować tą grę:)

Dziś klimat na hali był całkowicie odmienny od tego, który był w piątek. Większość ludzi pracowała w skupieniu, że aż czasami głupio było mi im przeszkadzać, aby spytać się nad czym pracują. Z początku więc tylko chodziłem dookoła nich i podpatrywałem. Zapewne coś około 95% osób pracowało w Unity, 2 osoby w Unrealu no i Mantis pisał w czymś tam na C64 grę o gotowaniu jajek.

No właśnie, co do gier. Królowały ogólnie platformówki. W jednej chodzi o zmiany czasu w konkretnych miejscach na poziomie.
Z ciekawszych rzeczy rzuciła mi się gra o hodowli bakterii, czy na przykład turowe wyścigi. Z innych rzeczy widziałem grę w której biega się po sklepie i zbiera produkty w promocji, missile manager(?), którego asad nie zrozumiałem. Jeden team budował nawet strzelankę VR. Myślę, że będzie co oglądać.

Nie mogę odmówić WSF tego, że zadbali o zaplecze eventu. Pizzy i innego jedzenia było pod dostatkiem. Było też co pić, choć piwerko skończyło się chyba jeszcze w piątek.
Niestety, z tego, co się dowiedziałem sporo osób nie stawiło się na jammie, mimo tego, że się zapisali.

Udało mi się zebrać troszkę informacji od studentów o WSF. Jak również przeprowadziłem wywiad z jednym z Jammowiczów. Przedstawię je jednak dopiero jutro, gdyż nie mam teraz czasu – szykuję się właśnie do wyjścia na prezentację gier.

Share Button