Tapoo – IOSowa klikanka

baner_2Michał – współzałożyciel AlterPage napisał jakiś czas temu do mnie, czy nie chciałbym się zapoznać z grą, którą właśnie wypuszczają w świat, czyli Tapoo. Jako, że gra ta przeznaczona jest na IOS, odpowiedziałem, że niestety nie posiadam żadnego jabłuszka (jestem antyfanem). Jednak wrodzona ciekawość sprawiła, że zerknąłem do przesłanych mi rzeczy i okazało się, że forma ta posiada siedzibę w Warszawie, więc wystarczy, ze wsiądę do autobusu i odwiedzę ich. Tak też zrobiłem. Czytaj Dalej

Share Button

Empires of Sand – “recenzja”

Dawno nie było już żadnej recenzji gry na platformy mobilne. Z tej okazji chcę przedstawić wam Empires of Sand, grę typu tower defence z pewnym twistem. Lubię gry TD, dużo grałem w GemCraft, KingdomeRush, czy baloniki, nic dziwnego więc, że w końcu padło na ten gatunek.

Empires-of-SandW pierwszej chwili po włączeniu gry zostałem dość przyjemnie zaskoczony dobrze wykonanym intrem, które przełamało mój opór przed takimi rzeczami i panicznym klikaniem w ekran aby tylko je pominąć. Chwilę później zostałem złapany za rękę i poprowadzony przez podstawowe elementy rozgrywki. Jako, że dobrze znam ten gatunek gier, chciałem pominąć samouczek, jednak nie udało mi się – zostałem zmuszony do nauki znanych mi rzeczy i to w najgorszym stylu. “Kliknij tu, a następnie tu, tylko to i nic innego”, a temu wszystkiemu towarzyszyła głowa jakiegoś Egipcjanina, która wyświetlała informacje. TL;DR.

Gdy udało mi się już odpalić pierwszą bitwę, musiałem sprawdzić, czy ta gra nie została stworzona przez tych samych ludzi co KingdomeRush. Obie te gry dzielą ten sam styl graficzny, dźwięki oraz do pewnego stopnia mechanikę rozgrywki.
Potwory idą, my stawiamy wieże oraz baraki… jak we większości gier tego typu. W EoS dodano jednak coś jeszcze. My też możemy wysyłać jednostki na przeciwnika! Tej teoretycznie fajny element strasznie wydłuża rozgrywkę, która może ciągnąć się nawet 30 minut. Wiele razy siadałem do tej gry, gdy tylko miałem wolną chwilę: w wannie, na w toalecie, przed snem. Wiele razy rozpoczynałem walkę i nie miałem czasu jej dokończyć. Tak to już bywa z grami mobilnymi, powinny być krótkie i treściwe, aby gracz mógł coś w nich zdziałać, gdy tylko zechce je odpalić.

Ogólnie dostajemy trzy tryby gry:
Kampanię w której walczymy na przygotowanych wcześniej planszach.
Arenę w trybie Epic – na punkty oraz Skirmish bez punktów. W tym trybie gramy niby przeciwko innym graczom, jednak odniosłem wrażenie, że są oni sterowani przez AI.
Plądrowanie. W tym trybie możemy zaatakować innego faraona i złupić jego skarbiec. Nie budujemy żadnych wież, a jedynie wysyłamy swoje jednostki, aby pokonały obronę ustanowioną przez kogoś innego. Nigdy mi się nie udało wygrać. Nie wiem, czy jestem tak słaby w te klocki, czy gra została zaprojektowana w ten sposób, aby na niskich poziomach nikomu nie udało się ukraść komuś zbyt dużo.

Podstawowym ekranem gry jest nasze miasto w którym zbieramy surowce oraz ulepszamy nasze armie, wieże oraz czary. Nie przypadło mi to do gustu… tak jak nie lubię gier opartych na schemacie kliknij-czekaj-kliknij. Jest to jednak dodatek, a nie sedno gry.ciudad_peqCoś, co mi się spodobało w tej grze to sposób w jaki chce zarabiać. Oglądając reklamę możemy otrzymać walutę premium, a także zwiększyć ilość surowców, które otrzymamy przy plądrowaniu innych graczy. Gra zachęca też nas do różnych zakupów, jednak nie w jakiś specjalnie irytujący sposób; często nad miastem przelatuje balon obwieszczający promocje – praktyczna reklama wpasowana w klimat gry.

EoS udało się mnie wkurzyć nawet, gdy nie miałem jej uruchomionej. Ilość powiadomień, które generuje gra szybko zmusiła mnie do ich wyłączenia. Nie jest to specjalnie dobre ani dla gry, ani dla użytkownika. Trzeba mieć umiar.

Reasumując.
Gra jest niby fajna, dobrze wykonana, i ogólnie ok… ALE posiada tak wiele irytujących wad projektowych, że usuwam ją ze swojego telefonu bez smutku.

Share Button

Książka Scotta Rogersa – Dotknij i Przeciągnij

Dotknij i Przeciągnij jest książką skierowaną dla osób, które nie posiadają doświadczenia z zakresu projektowania gier. Autor skupia się w niej na podstawowych oraz bardzo ogólnych zagadnieniach designerskich, szczególnie w odniesieniu do urządzeń dotykowych.

W związku z tym, że książka przeznaczona jest dla ‘świerzaków’, nie znajduje się w niej wiele branżowego żargonu, a jeśli już, jest on odpowiednio tłumaczony. Ogólnie tekst jest bardzo przystępny, a kolejne rozdziały lecą nam dość szybko.
Scott opisuje wiele różnych gatunków gier, zwraca uwagę na ich elementy, stara się aby czytelnik zrozumiał ich rolę. Dostaniemy tu gotowe reguły według których możemy szybko zaprojektować jakąś bardzo prostą grę.
Ciekawym elementem książki są wywiady z kilkoma game designerami. Można się dowiedzieć jak wyglądała ich droga kariery, co sprawia im trudności i jak je rozwiązują.
Czymś, co nie do końca spodobało mi się były opisy gier, tych najbardziej popularnych, w które każdy, lub prawie każdy miał już okazję zagrać. Niestety autor nie używa tych opisów aby pomóc czytelnikowi zrozumieć pewne rzeczy. One po prostu są; nie wiem czemu. Kolejną rzeczą, która rzuciła mi się szybko w oczy była koncentracja Scotta na urządzeniach Apple oraz na grach, które możemy uruchomić na tych urządzeniach. Niestety autor praktycznie pominął inne platformy. Jest to moim zdaniem duża szkoda, gdyż użytkownicy różnych systemów różnią się nieco pomiędzy sobą.
Odniosłem też wrażenie, że autor na siłę upychał w książce żarty, obrazki i inne pozbawione faktycznej treści teksty.

450598-352x500Czy warto przeczytać? Tak, ale pod warunkiem, że nie masz już za sobą innej książki, która traktowała o podstawach projektowania gier… nie tylko na urządzenia dotykowe.

Share Button

Pixel Perfekt

Jakiś czas temu przedstawiłem wam wywiad z Jelcynkiem – twórcą gry Pixel Perfekt (Wywiad z Jelcynkiem). Wtedy gra była jeszcze w fazie produkcji, a dziś chcę was poinformować o tym, że możecie już w nią zagrać!

Grę znajdziecie w Google Play pod poniższym linkiem:

Pixel Perfekt w Google Play

Gra jest bardzo wciągająca i mogę ją serdecznie polecić… jednak…

Nie jest to gra dla ludzi o słabych nerwach z powodu jej poziomu trudności. Ja co kilka zgonów musiałem odkładać telefon na bok aby ochłonąć. W żadnym wypadku nie należy tego traktować jako wadę. Na szczęście gra nie karze nas za każdą śmierć, wystarczy jeden szybki klik i gramy dalej!

Poza tym gra posiada urzekającą grafikę, która pozwoliła mi się cofnąć do czasów, gdy grałem z kumplami na Pegazusie lub na Commodore brata.

Niestety w grze znalazły się dwa lekko irytujące elementy. Miałem dużo problemów ze sterowaniem w grze, przez które zdarzało mi się ginąć. Ciągle odnosiłem wrażenie, że wydałem polecenie do zawrócenia, a postać dalej robiła swoje. Drugą sprawą jest to, że ciężko jest wyczuć z jakiej wysokości możemy bezpiecznie spaść. Nauczyłem się tego dopiero po ukończeniu 8-10 poziomów gry… myślę, że można tą kwestię rozwiązać w lepszy sposób.

Nie pozostaje nic, tylko zagrać i spróbować nie osiwieć po setnej próbie wykonania jakiegoś skoku. 🙂

Share Button

Recenzja Cards and Castles

Cards and Castles to turowa gra strategiczna z kartami w roli głównej przeznaczona na urządzenia mobilne oraz PC.Bloodthirst-240x300
Sama rozgrywka jest banalnie prosta: stawiamy kartę na planszy, jeśli nas na to stać, następnie ruszamy się i atakujemy. Wygrywamy gdy zniszczymy zamek przeciwnika. Te proste założenia komplikują się gdy weźmiemy pod uwagę różnorodność kard. Jest to klasyczny przykład gry Easy to Learn, Hard to Master.

Przy pierwszym uruchomieniu gry zostałem od razu wciągnięty do tutoriala, który dość szybko zapoznał mnie z zasadami gry. Niestety natknąłem się w tym miejscu na pewien błąd w grze, który zmusił mnie do reinstalacji. Troszeczkę mnie do poirytowało, no ale cóż…
Po zakończeniu szkolenia otrzymałem kilka paczek z kartami, które ochoczo zacząłem otwierać. Nie miałem z tym żadnych problemów, jednak mój kolega musiał co chwilę resetować grę z powodu zawieszek. Komiksowa stylistyka kart mnie urzekła. Ładnie wykonane, jajcarskie i często trafnie obrazują działanie samej karty. Niestety opisy działania niektórych kart bywają mylące, co prawda nie jest tego dużo, ale potrafi irytować.
Chciałem sobie zagrać z kolegą, którego namówiłem na instalację tej gry. Miałem małe problemy zalogowaniem się do gry, oraz ogólnym utworzeniem konta, jednak po resecie problem szybko minął. Na szczęście nie było kłopotu z połączeniem się z kolegą i rozegraniu bitwy. Nie brakowało emocji ani zwrotów akcji… pierwszą bitwę przegrałem, ale po chwili dałem radę się odgryźć.
Później pobawiłem się w przygotowane przez twórców scenariusze. Część z nich sprawiła mi małe problemy i wymuszała kombinacje ze zmianami moich talii, co uważam za dobrą lekcję. Pozwoliło mi to poznać silne oraz słabe strony różnych frakcji w grze.
A właśnie! W grze mamy dostępne karty, które przynależą do kilku frakcji. Mamy Piratów, Wikingów, Rycerzy, Ninje i Czarodziejów. Każda ze stron ma swój unikalny klimat oraz charakter. Przykładowo Wikingowie stawiają na brutalną siłę, a Czarodzieje na … czary 🙂 Tworząc talię możemy wybrać jedną lub dwie frakcje z których to będziemy mogli dobierać karty, a dodatkowo zawsze możemy używać tych neutralnych. Daje to dość duże możliwości tworzenia przeróżnych taktyk.
Muszę też wspomnieć, że w grze dostępny jest sklep w którym to możemy zakupić paczki z kartami. Ceny są jednak na tyle absurdalne, że mało kto chyba zdecyduje się na zakup… jednak jest to gra PVP, więc uzyskanie przewagi nad przeciwnikiem kusi. Na szczęście wszystko to, co możemy kupić, możemy też zdobyć poświęcając odpowiednią ilość czasu grze.
Niestety bawiąc się w sieci z żywymi graczami nie szło mi za dobrze. Udało mi się wygrać mniej więcej jedną bitwę na 10. Cóż… nie jestem za dobry w tego typu grach.

Koniec końców jest to gra, która daje dużo zabawy, daje do dyspozycji wiele dróg, oraz te śmieszne karty, które możemy kolekcjonować. Poza tymi błędami w grze o których wspomniałem aplikacja chodziła bezbłędnie.

Share Button

Coś o zarabianiu na aplikacjach i grach mobilnych

Chcę wam zaproponować książkę “Jak zarabiać na grach i aplikacjach mobilnych” Piotra Stalewskiego. Książka ta w bardzo przystępny sposób przedstawia podstawy tego biznesu oraz podstawowe zagadnienia z jakimi będziecie mieli styczność.

Link do księgarni Helion

Prezentacja Michała Jankowskiego do której link zamieszczam poniżej porusza podobne tematy, jednak w sposób ekstremalnie powierzchowny, jedynie wskazuje pewne aspekty związane z zarabianiem na aplikacjach.

>link<

Share Button

Porównanie Spelfall oraz Need a Hero

Gdzieś pół roku temu napisałem króciutka recenzję o grze typu dopasuj trzy – Need a Hero. Ostatnio miałem okazję pobawić się w inną grę tego typu – Spellfall.
Nie chcę rozpisywać się tu bardzo o mechanice tej gry, ani tworzyć recenzji, bo nie jest to najważniejsze. Chcę porównać obie te gry.

W grze Need a Hero mogliśmy wytwarzać własne przedmioty z przedmiotów otrzymywanych za każdą bitwę. Trwało to niemiłosiernie długo. W Spellfall za każdym razem gdy wygramy bitwę zmienia nam się jeden przedmiot w sklepie, a do tego otrzymujemy doświadczenie, punkty run, złoto… sprawiało to, że czułem namacalność tej nagrody.
NaH wymuszał na graczu przerywanie gry co jakiś czas aby nasz bohater mógł odpocząć. W Spellfall ograniczają nas nasze punkty życia, które możemy przywracać za zdobyte w grze złoto. Wydaje się do dość uczciwym układem.
Spellfall-1024x546A teraz o zarobkach… NaH wymuszał na graczu płacenie jeśli chcieliśmy sobie dłużej pograć. W Spellfallu nie odczuwamy tego. Możemy zagrać nawet nie mając pełnego życia. Dodatkowo gra stara nam się wciskać kupno złota lub paczek z przedmiotami. Ceny są jednak tak śmiesznie wysokie, że twórcy chyba liczyli, że ktoś dokona zakupu przez przypadek (60euro za miecz, 40 za dużą paczkę złota). Gdybym miał zapłacić za jakiekolwiek dobro w tej grze, cena nie mogłaby przekraczać 50centów. Nie jest to gra, w której mógłbym komukolwiek zaimponować posiadając super postać, a tych kilka centów mógłbym wydać tylko dla swojej przyjemności. Gra jednak nie ogranicza się jedynie do sprzedawania nam takich produktów. Wyświetlane są nam też reklamy, dość rzadko, co nie sprawia wrażenia namolności. Zapewne od czasu do czasu ktoś obejrzy taką reklamę, lub może nawet w nią kliknie, a że gra nie odstrasza nas, ani nie zabrania nam w siebie grać widzimy ich dużo więcej.

Morał z tego taki: Nie bądź zbyt łasy na kasę, bo odstraszysz ludzi. Daj graczowi grać w swoją grę, nie bądź nachalny, a od czasu do czasu zobaczy Twoją reklamę. Staraj nie dobrze ocenić wartość sprzedawanych przez siebie towarów w grze, bo nikt nie wyda fortuny na coś, co może wkrótce zniknąć z jego telefonu.

Share Button

Wywiad z Jelcynkiem – twórcą Pixel Perfekt

Dziś mam dla was mały wywiad, który udało mi się przeprowadzić z Jelcynkiem. Oto, co miał do powiedzenia.

Czy możesz napisać kilka zdań o sobie? Czy posiadasz wykształcenie związane z grami/programowaniem? Czy pracujesz w branży, czy tworzysz gry hobbistycznie?

Cześć jestem Jelcynek i jestem maniakiem gier retro. Gram odkąd pamiętam i robię wszystko by ciągle grać, pomimo że już coraz trudniej przykuć mnie na długie godziny do ekranu komputera. Wprawdzie ukończyłem studia techniczne, ale w żaden sposób nie spokrewnione z gamedevem. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystkiego nauczyłem się sam. Zacząłem pisać gry hobbistycznie, po czym zwolniłem się z pracy i poświęciłem ostatnie 8 miesięcy żyjąc z oszczędności (i pensji żony) na pisanie gry na “pełen etat”.

Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z tworzeniem gier? Jakie były Twoje pierwsze pomysły na gry?

Pierwsze gry tworzyłem w erze 8bitowców. Jak miałem 7-8 lat przepisywałem programy z bajtków i w ten sposób zrozumiałem w jaki sposób działają komendy PRINT, INPUT i GOTO. Pozwoliło mi to tworzyć proste gry tekstowe. Jako gracz zawsze chciałem stworzyć swoją grę. Pamiętam jak przez bite 3 miesiące chodziłem do sklepu z grami i pytałem czy mają Klik’N’Play (program do tworzenia gier) i ciągle mówili bym przyszedł za tydzień. Nie udało mi się go zdobyć. O gamedevie przypomniałem sobie dopiero po studiach. Jako, że zarówno studia jak i potem podjęta praca nie były w żaden sposób pokrewne z tworzeniem gier, zacząłem gry tworzyć hobbistycznie po godzinach.

Moje pomysły nigdy nie były szczególnie oryginalne. Jak to wiele uczących się programowania gier osób zaczynałem od platformówek. Żeby wszystko było jak należy to była to platformówka z opcją multiplayer (o dziwo go zaimplementowałem i działał), która w mojej głowie roiła się w przyszłości jako MMORPG. Najlepszy jestem w rozpoczynaniu projektów i porzucaniu ich na etapie założenia projektu.

Opisz w kilku zdaniach projekt nad którym teraz pracujesz. Skąd wziąłeś na niego pomysł? Jak przebiegał etap projektowania? Jakie problemy napotkałeś podczas projektowania, a jakie podczas wdrażania pomysłu w życie? Czy pomysł ewoluował podczas programowania?

Pixel Perfekt to potworny wytwór chaosu ożenionego z bezładem w trójkącie z bałaganem. Około 3 lata temu, po wielu rozpoczętych i niedokończonych projektach (jeden udało mi się skończyć), nauczony kolejnymi porażkami postanowiłem dołożyć wszelkich starań, aby kolejny projekt został ukończony, a przy tym był fajny. Nie planowałem zrobić gry, która sprawi, że będę pławił się w luksusie. Chciałem tylko coś skończyć, coś w co sam zagrałbym i stwierdził, że jest grywalne.

Chciałem by gra była na platformy mobilne, przy tym miała intuicyjne sterowanie wykorzystując ekran dotykowy, bez żadnych śmiesznych przycisków na ekranie czy innych rozwiązań, które nie należą do świata telefonów komórkowych. Drugim założeniem były etapy w grze. To założenie wynikało z przesytu jaki odczuwam patrząc na topowe gry z platform mobilnych. Mam wrażenie, że cofnęliśmy się do ery atari2600 kiedy high score się liczył, a rozgrywka pozostawała niezmienna poza zmieniającym się poziomem trudności.

Jednak główny pomysł przyszedł po odświeżeniu sobie starocia jakim jest Manic Miner. Doszedłem do wniosku, że ta gra z 1983 roku nadal jest bardzo grywalna i można ją doskonale zaadaptować na telefony komórkowe. Więc pierwsza wersja projektu to było pięć etapów z Manic Miner całkiem wiernie odwzorowanych z mniej lub bardziej odwzorowaną fizyką z pierwowzoru i intuicyjnym sterowaniem na ekran dotykowy. Nie było tu miejsca na moje własne pomysły. Czysta zrzynka, by sprawdzić czy będzie miodnie. Moim zdaniem było.

Od tego momentu mogłem trochę popuścić wodze fantazji. Dodać trochę rzeczy od siebie, zaprojektować nowe poziomy, poeksperymentować z fizyką i wizualiami. Jednak cała podstawowa mechanika gry opiera się na pierwowzorze.

Czemu akurat Windows Phone na początku? Czemu wybrałeś platformę mobilną? 

Jestem fanboyem platformy WP od około 3 lat, czyli kiedy kupiłem sobie Lumię 620. Rozwiązania developerskie Microsoftu oparte o platformę .NET cenię i lubię wykorzystywać. Do tego pokochałem XNA i czuję się z tym frameworkiem jak ryba w wodzie. Stąd naturalnym wyborem na pisanie gier był WP. Pozwoliło mi to pisać grę szybko, sprawnie i testować bez żadnych problemów.

Czy planujesz zarabiać na swojej grze? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Odkąd zwolniłem się z pracy pomyślałem, że fajnie by było mieć swoją kasę. Żona mi mało daję, a na piwo trzeba mieć :).
Gra będzie wyświetlała reklamy i będzie możliwość za opłatą usunąć je, klasyk. Jednak chciałbym nie być w tym nachalny i nie psuć zabawy graczom. Reklamy wyświetlać się będą podczas gry dopiero po określonym czasie spędzonym w danym levelu. Do tego umieściłem je w części nie zasłaniającej ważnych elementów gry. Eksperymenty na ludziach mi pokazały, że często gracz nie zorientował się, że reklama w ogóle się pojawiła.

Jak ważne według Ciebie są testy gry, alfa, beta. Czy używasz ich tylko do wyłapywania błędów, czy zdarza ci się zmieniać pewne elementy gry po sugestiach graczy?

Takie testy są okropnie ważne. Spełniają one dwojaką funkcję. Jedna to wykrywanie błędów technicznych, glitchy, bugów. Druga to sprawdzenie czy właściwie gra jest grywalna, fajna, miodna, klawa. To co nam się podoba, niekoniecznie podoba się innym.

W kwestii Pixel Perfekta prowadziłem beta testy na bardzo małą skalę. Jestem świadom, że nie w pełni wykorzystałem potencjał takich działań. Jednak udało mi się na pewno zgarnąć wiele cennych uwag, a przede wszystkim samemu zobaczyć jak gracze grają i starać się poczuć co oni czują. Stąd testy na żywo, które możesz obserwować też uważam za niezwykle cenne.

Czy masz już jakieś pomysły na kolejne gry?

Pomysły na gry jak ludzie w warszawskim metrze, tłoczą się, wpadają i wypadają. Ciągle staram się wyrobić sobie manierę zapisywania ich. Kończy się na staraniach.

Jednak najdłużej w mojej głowie utrzymuje się gra (znowu) czerpiąca z takiego klasyka jak Dizzy. Chciałbym zrobić grę przygodową opartą na systemie kilku przedmiotów wykorzystującą mechanikę platformówek. Rozbudowałbym to o duży świat z systemem odblokowywania poszczególnych części, tak jak to jest w grach typu Metroidvania.

Premiera Pixel Perfekt odbędzie się 1 sierpnia 2015 na Windows Phone.

Link to oficjalnej strony projektu: Pixel Perfekt

Mam dla was jeszcze filmik przedstawiający działanie gry.

Mam nadzieję, że gra Jelcynka wpadnie w moje ręce, abym mógł napisać jej małą i krytyczną jak zawsze recenzję.

Share Button

Pomysł na prostą grę logiczno-zręcznościową.

Jest to jedynie prosty koncept, zawierający główną ideę gry.

Nasza postać potrafi przenikać przez ściany/podłogi. Gdy to robi, grawitacja odwraca się zgodnie z płaszczyzną, z którą akurat stykała się postać. Np stojąc na podłodze, postać wpada w nią i grawitacja staje na głowie. „Wsiąkanie” w obiekty następuje za naciśnięciem klawisza.

Share Button

Pierwsze wrażenie – dwie recenzje

Jako, że w grach mobilnych najważniejsze jest pierwsze wrażenie, postanowiłem skupić się głównie na tej kwestii. Czemu tak? Ano temu, że rynek gier mobilnych jest przeogromny, i jeśli gra nie zachęci gracza od pierwszych chwil, zostaje usunięta i zastąpiona inną.

Pierwszą grą jest Cute Kill by Touchten

W grze wcielamy się w dziecko przyczepione do biegnącej pani, które z różnego typu broni strzela do nadciągających zombie. W teorii gra wygląda bardzo fajnie i to właśnie skusiło mnie do instalacji. Niestety już sam wygląd menu przyprawił mnie o pierwsze dreszcze. Jest strasznie nieczytelne. Przełknąłem tą gorzką pigułę w nadziei, że sama gra będzie ciekawsza. Gra jednak nie chciała mi dać ani krzty rozrywki. Sterowanie za pomocą akcelerometru było na tyle nieprecyzyjne, że szybko zmieniłem je na ręczne. Kolejne niemiłe zaskoczenie. Ktoś projektujący sterowanie chyba nigdy nie grał na telefonie… bo moja postać uporczywie biegła w lewo, gdy klikałem po jej prawej stronie. Na szczęście biegła w lewo, gdy klikałem z lewej 🙂

Gra miała bardzo duży potencjał, został jednak zniszczony przez złe wykonanie i zły projekt. Daję 2 tylko z jednego powodu: łatwo się usuwa z telefonu.

Ocena: 2/10

 

Drugą grą jest Magic Touch: Wizard for Hire by Nitrome

Gra od pierwszych chwil cieszy oko fajną pixelową graficzką. Co jeszcze lepsze gra powstrzymała mnie przed wyciszeniem dźwięków miłą dla ucha muzyczką – wróciły czasy, gdy chodziłem do kumpli grać na Pegazusie. Sama rozgrywka polega na zbijaniu baloników do których przymocowani są przeciwnicy. Robimy to za pomocą magicznych gestów… czyli rysowania różnych wzorów za pomocą naszych paluszków. Oj, a paluszki musimy mieć naprawdę szybkie, bo tempo gry rośnie w zawrotnym tempie. Z czasem za zdobyte pieniążki możemy kupować jakieś ulepszenia, skórki i jakieś inne zabawki. Ogólnie gra tworzy schludną i przyjemną całość.

Jedynie do tempa rozgrywki mogę się przyczepić, chociaż jest to moje bardzo osobiste zdanie.

Ocena 8/10

Share Button